23 września 2017

Mój przyjaciel Tobi_8


Z okazji oficjalnego rozpoczęcia mojej ulubionej chyba pory roku, jaką jest Jesień, wybraliśmy się razem z Tobim na poszukiwania pierwszych jej oznak.

Tobiemu podobały się szeleszczące liście, ale miał do nas trochę żal, bo prawie wszystkie były brązowe i suche, a my obiecaliśmy mu kolorowe, żółte, pomarańczowe i czerwone.
W życiu trzeba nauczyć się przełykać porażki.

Niestety na koniec pogoda zrobiła się mało przyjemna, dlatego trzeba było zaopatrzyć się w parasol. Tobi chciał mieć swój.
Mógł pomarzyć.

Może kiedyś dostanie, na razie niech wraca do puszki.
Grzeczny Tobi.
Przestał pachnieć.

16 września 2017

Z rzyci(a) wzięte_347


Narysowałam Fonsiego i miałam nadzieję, że Herbuś, jak to dziecko, rozpozna, powie od razu kto to jest ten na obrazku, trochę podbuduje moje ego i takie tam..
No w sumie podbudował.
Jak myślicie, jak teraz nazywamy Marcina? xD

14 września 2017

Radość i szczęście


Jeśli ktoś jeszcze nie widział, ten niech wie... że teraz będzie się działo :)

Kalina jest już z nami!
<3

Kalina i Karina.
To będzie dobry team xD

31 sierpnia 2017

Sierpień przeleciał..

Witajcie, moi Drodzy.

Jestem dziś co najmniej trochę nie do życia, ale JAK ZWYKLE koniec miesiąca mnie zaskoczył, więc cóż robić - żurnal napisać trzeba :'D

Widzicie, dzisiaj jest tak naprawdę ostatni dzień wakacji. Gdyby nie dziwna decyzja dyrektorów o tym, że rozpoczęcie roku szkolnego ma być 4 września, to jutro byłby już koniec wolności dla wszystkich..
A tak, to jest to koniec wolności tylko dla takich jak ja |D
Jako, że jestem tylko pomocą nauczyciela, to JUŻ JUTRO muszę siedzieć w szkole.
Bo tak.
A zatem stwierdziłam wczoraj wieczorem, że przede mną ostatnia WOLNA noc, wobec czego muszę ją dobrze wykorzystać i się WYSPAĆ. Położyłam się przed północą (!!!), tym bardziej, że za dnia namęczyłam się chodząc przez 5 godzin po sklepach w Kaskadzie szczecińskiej (pomińmy milczeniem fakt, ile nieswoich pieniędzy tam wydałam)...
No i gówno.
Obudziłam się o 2:00.
I tyle z mojego spania dzisiejszej nocy.

Wobec czego w sumie nie ogarniam i to jest idealne określenie mojego stanu, nieważne jak gówniarsko to brzmi.

~~
Absolutnie serio, jestem w szoku, jak szybko minął mi sierpień.
Właściwie, to sporo się działo, może to dlatego.

Począwszy od serii wizyt u dentystki, która zmieniła moje życie, poprzez ślub koleżanki, na którym mogłam podpatrywać różne rzeczy i wyciągać wnioski, co jest fajne na weselu a co nie, a na szalonych zakupach kończąc.

Seria wizyt u dentystki była czymś niesamowitym, bo nie potrzebowałam żadnej ingerencji w uzębienie już od lat. A tu nagle bUM! - chyba ze 4 zęby miałam do zrobienia.
A dlaczego zmieniła moje życie?
Dzięki niej przeszłam na dietę.
To znaczy, dzięki dentystce.
Tak mi wytłumaczyła działanie pewnych składników żarcia na cerę, że doszłam do wniosku, iż to moja jedyna droga, jeśli chcę kiedykolwiek wyjść z trądziku, z którym zmagam się od lat.

Wobec czego odstawiłam gluten i laktozę, cukier znacznie ograniczając.

I wiecie co?
Po tygodniu zaczęło być widać zmiany.

Dla kogoś, kto wydał miljardy na specyfiki i wizyty u specjalistów, to pewnego rodzaju cios xD Kurde, wystarczyło nie wpierdalać jeść niektórych rzeczy.
Ale niech to będzie nauczką dla tych, którzy mają ten sam problem.

Obecnie nie tylko wychodzę z głównego problemu, ale jeszcze schudłam 2kg. Whut?

No, tak czy siak jest dobrze, chociaż zdrowa dieta trochę bije po portfelu.

~~
Oprócz kupna zupełnie nie najistotniejszych ciuchów, postanowiłam zaopatrzyć się na nowy rok szkolny (a co, dorośli też ZACZYNAJĄ ROK SZKOLNY XD) w okulary, w których będę wyglądała jak wredna nauczycielka.
Może to doda mi do respektu xD

Pokażę Wam, kiedy już je kupię.

~~
Na razie szykuje się wyłącznie dawka komiksów "z rzyci(a) wziętych", bo mam tego sporo pozapisywanego. Poza tym wiem, że wielu z Was woli je od innych.
A na dodatek nawet nie za bardzo mam teraz wenę na Gerardowe komiksy, bo bardziej zajmuje mnie pisanie książki. Haha, tak, Karusia pisze książkę, a to dobre, co nie?
Serio, piszę książkę.
Ciekawe, czy kiedyś uda mi się ją dokończyć i wydać (ho, ho), bo na razie mam niewiele ponad 60 stron, a piszę już rok :'D smuteg i żal.

Czy tylko ja mam taką niechęć do tego, żeby zaczynać kolejne studia?
EHHH, jak by człowiek chciał odpocząć!

~~
Dobra, sporą prywatę walnęłam w tym żurnalu, ale okej.
Czuć już jesień w powietrzu i to jest mega miłe.
A poza tym skąd brać pinionc?

Okej, wytrwaliście do końca.
Teraz czas na Teksty z rzyci(a) wzięte!

Karusia: Zooobacz jak mustang jedzie po górach i dolinach! Wooow, jakie widoki, ja nie mogę!
Herbert: A ja mogę.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Karusia: Cześć, kochanie! Jak się spało? Śniło ci się coś?
Herbert: Tak, autka. A misie są do prania, a autka nie do prania.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Mama: Jak można tak nie mieć wyczucia?! Jak można tak nie mieć taktu? TAKTU?! Jak można MÓZGU nie mieć zwiniętego w zwoje, tylko kurwa gładki?!

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Babcia: (stając w drzwiach salonu na chwiejnych nogach) Znowu jestem pijana.
Wszyscy: ????!
Babcia: Co przetrawię i mi przejdzie, to się znowu upiję. Zjadłam wczoraj te wiśnie z nalewki i też się upiłam dwa razy.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Babcia: O MATKO BOSKO, co ty za potworzycę oglądasz?!!!
(reakcja na to, jak zobaczyła Nicki Minaj w telewizji)

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Karusia: O, myjesz nareszcie włosy.
Babcia: Tak, mam jutro ważne spotkanie.
Karusia: Masz na myśli ten pogrzeb?
Babcia: Tak.
Karusia: Czy ktoś musi umrzeć, żebyś ty umyła włosy?
Babcia: Nie, czasem bez umarcia też mi się zdarza.

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Babcia: (do telefonu) O BOŻE, Jadzia! ŁYYYYYYYYYY!!!

+++++++++++++++++++

Miłego powrotu do szkoły i pracy i życia i jesieni, Kochani :D
Dajcie znać, jak się z tym czujecie..

27 sierpnia 2017

Z rzyci(a) wzięte_345


Sytuacja miała miejsce podczas śniadania na wczasach.
To ciasto miało jakiś zielonawy spód. I był nieładny.

Marcinowi nie przeszkadzał.