4 grudnia 2015

Grudniowe YAAAY!

Dzień dobry, kochani.
TAKA NIESPODZIANKA, nie było wpisu w listopadzie! : D
Jestem tego w pełni świadoma.
Tzn.. jestem tego świadoma od połowy listopada, bo właśnie wtedy przypomniało mi się, że powinnam była coś napisać. Ale jako że się rozchorowałam, to nie miałam sił ani chęci.
Jako że nadal jestem chora, to jednak w grudniu doszłam do wniosku, że czas zebrać dupsko i napisać xD

A zatem.

GRUDZIEŃ! YAAAY! ♥ ♥ ♥

Leci kolejny miesiąc mojej wymarzonej pracy i jest tylko lepiej! :D
Poza ciągłym chorowaniem, jest dobrze.
Zdążyłam już dostać nakaz "ZAJEBANIA SIĘ", wykrzyczany prosto w twarz od bardziej niepełnosprawnego niż inni chłopa, uniknęłam dostania w mordę, przeżyłam całodobowy nalot gimbusów na moją klasę, kiedy ubrałam sukienkę, trzymałam na kolanach dziecko z kupą... Całkiem nieźle mi się żyje.
Nie, serio.
Uwielbiam tę robotę, mimo że płaca marna jak stąd do wieczności :'D
Chciałabym móc robić komiksy z rzyci(a) z sytuacji, które zdarzają się w szkole, ale zabrania mi kodeks sumienia XD A wierzcie mi, mielibyście ubaw po pachy.

~~
Serio, jak długo można być chorym?
Rozłożyło mnie 18 listopada i nadal nie przeszło.
NIE WIEM O CO CHO D:
Po tygodniowym L4 wróciłam do pracy, ale nadal krztuszę się flegmą.

~~
Nie mam mocy do komiksów, cholera. Jak sobie myślę o rysowaniu to w ogóle od razu chce mi się spać xD Ciekawe zjawisko.
Mam w sumie to samo, kiedy myślę o studiach.
Byłam na zaledwie 2 zjazdach (O, ZGROZO!) i nie ogarniam nic a nic. A sesja wcale nie jest tak odległa, jak by się mogło wydawać...

~~
ŚWIĘTA ŚWIĘTA ŚWIĘTAAA już niedługo!
Wiem, wiem, że wśród Was są takie smutasy co to stwierdziły, że święta są "głupie, komercyjne, przereklamowane i zapełnione fałszywymi uśmiechami" i inne pierdoły i wolą widzieć świat w czarnych barwach (no, chyba że naprawdę mają powody do tego, żeby jednak w święta się smucić bardziej niż zwykle, bo tak faktycznie bywa i to rozumiem)... Ale ja kocham ten magiczny świąteczny czas :D
Uwielbiam kupować prezenty, pakować je, żreć pierogi, uszka z barszczem, kluski z makiem (CZY ISTNIEJE JESZCZE KTOŚ, KTO MA TO W WIGILIĘ?!), rybę po grecku, śledzie w śmietanie... MMmmm, na samą myśl zgłodniałam! XD
Poza tym, w wigilię mam wolne, więc jestem szczęśliwa.

~~
Dzie so moje piniondze?

~~
Wiecie co, mój ulubiony gimnazjalista w szkole uwielbia Justina Biebera. Nawet na facebooku ma wpisane jego imię jako swoje drugie (taaa...). I powiem Wam, że w odruchu sympatii dla niego, postanowiłam sprawdzić jak wygląda aktualna twórczość Biebera - no bo w końcu znałam tego "artystę" tylko z jego słynnego "Bejbe bejbe bejbe ooou", czyli sprzed miljona lat. No wiecie, może coś się zmieniło na lepsze przez ten czas....
Ale nie.
Sprawdziłam.
ŻAL. MI. DUPĘ. ŚCISKA.
I teraz nie potrafię myśleć nic innego jak tylko to, że Bieber ma po polsku na imię Justynian ;___;

~~
WŁAŚCIWIE TO JUŻ WSZYSTKO.

Garść tekstów "Z rzyci(a) wziętych"!

Babcia: To w zimnej wodzie myjesz szklanki?! OSZALAŁEŚ?! To jest gówno, a nie mycie!
Marcin: To mam myć jeszcze raz?
Babcia: Nie wiem, nie znam się.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Mama: Nieee wiem co mam zjeść..
Marcin: Chce pani jajko?
Mama: Nieee wiem..
Marcin: Mam dwa. Chce pani jedno?

(Mama odczytała w tym podtekst i miała z tego polewkę xD)

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Mama rozmawiająca przez telefon z Marcinem: ŁI, ITALIA! ... chaaa, princzipessa! ... do gdzie? ... TO DYWIDZENIA!

koniec.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Marcin: Ja się zmienię, kochanie! O! Czuję, że już dokonałem w sobie przemiany!
Karusia: Ta, jedynej przemiany jakiej Ty potrafisz dokonać w sobie, to przemiana materii! I tylko gówno tworzysz!

+++++++++++++++++++++++++++++

Dobra, to by było na tyle xD

JEŚLI KTOŚ CHCE ZAMÓWIĆ JAKIEŚ KARTKI, NP. URODZINOWE, TO ZAPRASZAM!
Ja wykonuję dziwaczne i pokręcone, a moja ukochana Bratowa, Asiunia, takie śliczne, piękne, urocze i profeszynal :3
Przykłady moich możecie zobaczyć na moim deviantARTcie, którego NIE OPUŚCIŁAM NA DOBRE :D

Miłego! ♥

25 listopada 2015

MJwDZR. Rozdział XVI

Rozdział 16
Słońce narodu.

- BRAWO, BUCZ! – Krzyknęli razem, pełni entuzjazmu, Arnold i Edek.
- No hura, tylko jak teraz, geniusze, znajdziemy Kaperię? Może nie zwróciliście na to uwagi, ale NIE MA SŁOŃCA. Jest ciemno jak w dupie i nic nie możemy z tym zro..! – Ralf znów nie dokończył, ponieważ nagle Bucz rozbłysnął światłem tak jasnym, że aż rozświetlił cały świat, po czym uniósł się w powietrze i zawisł wysoko nad głowami naszych bohaterów.
- Jaaaaa!!! – Krzyknął zszokowany Arnold.
- O, Bliat! – Dodał do siebie równie zszokowany Ralf.
- Bucz, czy ty wiesz, co się właśnie stało?! Jesteś Słońcem Narodu! Jesteś wybrańcem! – Rzekł entuzjastycznie Edek.
- Wybrańcem-Srańcem, przecież ten ślimor po prostu wpierdzielił Słońce! – Zakrzyknął Ralf, lecz dalsze kontynuowanie tego wywodu przerwała mu pięść, którą poczęstował go między oczy Edek.
- Cicho bądź pokurczu, pozwól przemawiać wybrańcowi. – Rzekł Edek, po czym zwrócił się do Bucza, nie zwracając uwagi na falę wyzwisk Ralfa. – O, Słońce Narodu, kieruj nas do Kaperii, byśmy mogli wyswobodzić naszych pobratymców!

            Bucz rozejrzał się po okolicy, następnie milczał przez dłuższą chwilę, po czym zesmutniał nagle i rzekł:
- Wolałbym mieć rodzinę.
            Po tych słowach Buch opadł na ziemię i stracił swój blask. Arnold zaś podszedł do niego i głaszcząc go po oku powiedział:
- Nie martw się, Bucz. My jesteśmy trochę tak jakby twoją rodziną!
            Po tych słowach w oku Bucza zakręciła się samotna łza, która przybrała postać ślimaka i wpełzła do ust wzruszonego Bucza.
- JA. Z. WAMI. NIE. WYTRZYMAM!!! – Wycedził przez zęby Ralf. – JAK, pytam się, JAK KURWA mamy odnaleźć Kaperię bez światła? NO jak, pytam, JAAAK?! JAAaaARGgh!!! – Ralf zawył z bólu, gdy oślepił go blask oczu Bucza, które, niczym dwa reflektory, oświetlały teraz znaczną część otoczenia. – Ty pieprzony glucie, zaraz oduczę cię podnosić rękę na Kaszalota! – Wydarł się Ralf, po czym rzucił się na ślimaka.
Nagle dziką furię żółwia rozgromił Arnold swoim krzykiem:
- PATRZCIE TAM! – Pokazał swoim małym, grubiutkim paluszkiem w stronę wielkiego budynku.
- No i na co mamy patrzeć, grubasie? Zwykły robotniczy familok, nic więcej. – Odparł Ralf, wciąż wściekły na Bucza.
- Nie, nie! Spójrz na napis na ścianie! – Krzyczał rozradowany Arnold.

            Na szczycie budynku wielkimi literami został umieszczony napis, który był zapewne nazwą tejże placówki.
- TO KAPERIA! – Krzyknął Edek, równie uradowany co Arnold.
- Nnnnno, kurwa. Nareszcie! – Westchnął z ulgą Ralf. – Dalej, towarzysze! Do celu naszej wędrówki, biegiem! URRAAAA!
            Po tym rozkazie cała czwórka ruszyła biegiem w stronę Kaperii.

22 listopada 2015

Z rzyci(a) wzięte_303


Przygotujcie się na to, że teraz większość tego, co będę wstawiać, to będą komiksy "Z rzyci(a)".
A to dlatego, że skończyły mi się wszystkie czarne cienkopisy i siedzę przykuta chorobą (znowu) do domu, a zatem nie będę miała kiedy kupić nowych :<

No, tak czy siak...
GERARDZIK! :D


11 listopada 2015

887. Z kart historii_17



Jeśli stęskniliście się za serią "Z kart historii", to mam dla Was dobrą wiadomość - planuję jeszcze dwie części, które mogłabym równocześnie nazwać serią w serii: "Rozbiory Polski" |D

Natchnął mnie dzisiejszy dzień, mam nadzieję, że wszyscy pamiętają:
11 listopada - Święto Niepodległości !
Obchodźmy ten dzień z szacunkiem, a nie wieszając psy na naszym kraju, na ludziach i na wszystkim co się da. Błagam.

Z pozdrowieniami!  ♥