19 kwietnia 2017

15 kwietnia 2017

910. Wesołego Alleluja!


Moja Najdroższa Internetowa Rodzino,
życzę Wam wszystkim pięknych, miłych i kochanych świąt.
Żebyście się obżarli pysznie i niestrawności nie mieli ani nie utyli.
Żeby zdrówko dopisywało mimo pizgawicy za oknem.
Żeby humor nie został spierdzielony przez pizgawicę za oknem i deszcz i zimnicę.
Żebyście byli szczęśliwi, radośni, mimo uszu puszczali kłótnie nad przygotowywanymi potrawami i w ogóle głupimi ludźmi się nie przejmowali.
Życzę Wam wszystkiego pięknego na ten piękny czas
Wielkanocny.

13 kwietnia 2017

8 kwietnia 2017

Mój przyjaciel Tobi_4


Kiedy ostatnio byliśmy w Warszawie, Tobi odwiedził swoje rodzinne gniazdko.
Łezka wzruszenia zakręciła mu się koło jego sztucznego, żelkowego oczka.
Wzruszające to było spotkanie.
Popatrzył na bliskich przez szybę...
i oddaliliśmy się w siną dal.
Nie mieliśmy piniondzów żeby wykupić kilku i zjeść na jego oczach.

3 kwietnia 2017

Z rzyci(a) wzięte_334


Taki tam słowny sucharek.
Słyszysz?-Suszysz?
Suszył.

To w sumie byłby sucharek, gdyby zrobił to specjalnie, ale gość po prostu nie dosłyszał.
Siusiajka <3

31 marca 2017

Wiesna i cieplejszy wiatr!


A WIOSENNIE, A CO!
Z okazji tego, że wreszcie żegnam się z sezonową depresją, dzielę się z Wami moją radością :D A związane jest to z tym, że znowu foteczki koloroweczki pierdółeczki.
Pisałam już kiedyś, że kocham święta.
Boże Narodzenie kocham, ale Wielkanoc też kocham!
A jak już kocham, to na całego.
(niezła głęboka refleksja mi z tego wyszła)
Z racji tego, fotografuję sobie, pstrykam i obkładam się radością. Mam na nią w końcu tylko około 7 miesięcy, więc muszę wykorzystać ten czas porządnie.

Wielkanocne święta to święta bardzo niedoceniane pod względem marketingowym. Na Boże Narodzenie wszędzie Last Christmasy i inne okolicznościowe radostki, dekoracje, piosenki, kolędy, jedzenie, reklamy i takie tam. A na Wielkanoc to kilka kurczaków, jajek, baranków i zająców. A szkoda, bo jak Wielkanoc, to wiosna, a jak wiosna, to kolorowo i radośnie i jak Wielkanoc to barszcz biały i babki i mazurki i jedzenie i bycie razem i tego upierdliwego łamania się opłatkiem nie ma i igieł od choinki posypanych zewsząd i ciepło jest i fajnie i tym się trzeba cieszyć, o! :D
W ogóle, trzeba się cieszyć.
Trzeba szukać rzeczy, z których się można cieszyć, bo więcej jest ogólnie takich co smucą, dlatego trzeba kontrastować.
Ej, dobra, bo uderzam w dziwne tony.
Gołąb się na mnie za oknem gapi, bezczelny jakiś.
No dobra, wracając do żurnala..
Okej, cieszę się wiosną, cieszę się świętami, cieszę się ostatnio nawet pracą, choć są to momenty, ale muszę przyznać, że już nieco mi ciśnienie spadło z nią. Trochę warunki mi się poprawiły (niestety nie moje własne, związane z liczbą pojawiającą się cyklicznie na moim koncie xD), więc przeżyć jest łatwiej i ogólnie żyje się lepiej.
Powiem Wam, że nawet na jogę chciałam pójść. Ale niedomogłam i musiałam akurat TEGO DNIA konkretnego zostać w domu. TO NIC. I tak pójdę!
Joga. Kto by pomyślał?

Ostatnio rozkochały mnie w sobie kosmetyki, szkoda tylko, że ja nie rozkochałam w sobie piniendzy i siedzę bidna i paczam na te wszystkie rzeczy co są w internecie, sukienki nadal mnie w sobie rozkochują, mam ich już trochę, będę chodzić w sukienkach i będę kobietą, o!

W sumie to zamiast siedzieć w internetach, powinnam pisać magisterkę.
Oddałam niedawno dopiero pierwszy rozdział.. to jakiś koszmar. Na następnym zjeździe powinnam oddać drugi. Szlag. Dobrze, że to dopiero po świętach.. :'D
(JAK NAPISAĆ ROZDZIAŁ METODOLOGICZNY DO MAGISTERKI ZE STUDIUM PRZYPADKU?! Halp!)

Wspominałam już kiedyś, że kocham sklep Flyin' Tiger Copenhagen? Wspominałam.
NADAL KOCHAM. Jaka jestem szczęśliwa, że w Szczecinie otworzyli!
A i tak w Warszawie najczęściej chadzam. Szczecina nie lubię, do Szczecina mi nie po drodze. Ale jakby co, to jest! Yeah!
A to na zdjęciu powyżej co widzicie, to jest girlanda króliczkowa z Tigera i dekoracja w kieliszeczku, będąca jajeczkiem zrobionym z ozdobami dla mnie przez Asię <3 Ona takie cudeńka potrafi.
Ona stronkę na facebooku ma, tak w ogóle. Lumianek się nazywa :3

Komiksów i obrazków i rzeczy też ostatnio więcej mi wpada. Mam kilka różnych wizji na raz i trudno mi się ogarnąć, żeby je robić w sumie. Bo jakby ktoś za mnie napisał magisterkę, to ja bym rysować mogła. Albo niech mi ktoś daje piniondze to ja będę komiksy trzaskać, 4 tygodniowo co najmniej, a co! A tu ni, żodyn nie da. Pf.
Jak będą wakacje to może lepiej będzie mi szło, chociaż w sumie jak w lipcu Pobierowo podbijemy to ja nie wiem czy mi się będzie chciało coś więcej robić w życiu.
A, na pewno będzie mi się chciało tatuaż zrobić. NARESZCIE. Na urodziny prezent, sama dla siebie, a co. Małe ale cieszy. Mnie też będzie swędziało, tak jak Marcina xD

I nowe studia od września. Bosze, tyle planów już w tej głowie. Tylko się wiosna zaczęła a już człowiekowi życie wraca. Może zamiast panią logopedką, będę panią plastyczką?
KTO MNIE PRZYJMIE DO PRACY W SZKOLE?
Błagam, niech mie ktoś zatrudni.
Zatrudnij mnie.

Kilka "Tekstów z rzyci(a) wziętych" na do widzenia, ale tym razem sam Herbert bo ostatnio to on robi robotę.

Asia: Herbuś, widziałeś gdzieś mój telefon?
Herbert: Tak.
Asia: Gdzie?
Herbert: Gdzieś.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Asia: (pokazując zabawkową pizzę) Herbert, co to jest?
Herbert: PIPCIA! Mama, musiś włozić pipcię do piekajnika!

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Gerard: Wie heißt du? Przetłumacz.
Herbert: Mi cha jest tu.

++++++++++++++++++++++++

Do następnego!

28 marca 2017

Mój przyjaciel Tobi_3


Wiem, że ostatnio dużo Tobiego, ale dzisiaj jest specjalna okazja.
Dzisiaj jest Światowy Dzień Żelek! <3
Nasz pięknie pachnący przyjaciel ma dziś Swój Dzień :'D

Widzicie, wiosna jest piękna i sypie kwiatami i słońcem, jednak wieczory są nadal chłodne.. Tobi nie przywykł do takich temperatur, więc trudno mu przyzwyczaić się do nowego miejsca.
Dlatego Marcin uszył mu czapeczkę.
Tak.
Oto żelkowy delfino-rekinek, Tobi, w czapeczce.
Marcin uszył żelkowi czapeczkę.
Jest śliczna.

Wszystkiego najlepszego, Tobi.