31 maja 2017

OLABOGA! Maj się kończy!

OLABOGA!
Miesiąc mi już mija! Blisko byłoby, a bym nie zdążyła z żurnalem! XD
Ale w porę przypomniało mi się, jak Marcin powiedział niedawno, że i tak często NIE ZDĄŻAM i że teraz też mogę sobie ODPUŚCIĆ.
Nigdy.
NIGDY.
Nie dam za wygraną xD

A zatem mamy koniec maja, kończy się piękny, czerwony miesiąc, a zaczyna się piękny, żółty miesiąc, jakim jest czerwiec. Spokojnie, to tylko typowe gadki synestety.
Czasem synestezja utrudnia żywot, często jednak go urozmaica.

Czy Wy też mieliście kiedyś takie poczucie, jakby miesiące wakacyjne można było porównać do weekendu? 
Czerwiec - piątek, piąteczek, piątunio. Na początku jeszcze człowiek musi się pomęczyć, ale wizja odpoczynku już majaczy przed oczyma i to jest piękne!
Lipiec - CUDOWNA sobota, odpoczynek w pełni, wakacje, ciepło, miło, myśl o powrocie do kieratu jeszcze nie lęgnie się w głowie.
Sierpień - niedziela. Nieprzyjemne mrowienie w piętach, myśl o tym, że już niedługo skończy się laba i zacznie znowu zapierdol robota/nauka i coraz krótsze, zimne dni..

No, nie wiem, ja tak zawsze miałam odczuwanie wakacji pojęte |D
I najlepsze jest to, że nie musi się to kończyć, skoro postanowiłam zostać w szeroko pojętej oświacie :'D  Bo wakacje nadal się mnie tyczą. Je!

Siedzę na chorobowym (tak, znowu zatoki) i przez pierwszy tydzień uporczywie się leczyłam, natomiast w drugim zaczynam wyściubiać nos z pokoju, wdychać powietrze i wracać do żywych.. Oraz nawiedziła mnie wizja MAGISTERKI D:
Brak motywacji? Jak patrzy się w kalendarz, to już zbliżający się niemiłosiernie termin oddania pracy jest sam w sobie motywacją!!! D:
Chociaż psa-studenta emanującego motywacją też na facebooku polajkowałam.. :T

No, więc siedzę i piszę. Naniosłam poprawki nakazane przez Promotorkę. Brawo ja.
Nawet napisałam dwie pierwsze strony trzeciego rozdziału.
Jezu, co ja piszę za brednie? Jestem sobą zażenowana D:
Tak jak byłam stosunkowo dumna z dwóch poprzednich rozdziałów, tak ten jest jedną wielką porażką. Tak dla przypomnienia, o ile już o tym pisałam, moim tematem pracy jest studium przypadku dotyczące mowy dziecka z zespołem Downa.
Pracuję w takim miejscu, że możliwości mam całkiem przyzwoite.
TYLKO TO PISANIE! Takie głupoty! Ja już nie wiem co pisać D:
HALP.

W temacie wakacji jeszcze, poczyniłam pewne przygotowania, związane z moim corocznym rytuałem - mianowicie zakupiłam cały karton nowych książek do przeczytania podczas cudownego, słodkiego lenistwa :D jestem bardzo rada z tego stanu rzeczy, aż się pochwalę:
Zapowiadają się miłe wakacje :D
Zaraz obok faktu, że jedziemy 18 lipca nad morze z moim Świeżym Narzeczonym Marcinowym. Będziemy sobie robić grille. NA PEWNO. W tym roku się uda! No i żelki przy zachodzie słońca, ważna sprawa. Oraz rzucanie sobie piłki i łapanie rzepami, tradycja. Gofry, lody, tycie, może znowu wschód słońca, kto wie? Będzie pięknie. Już się nie mogę doczekać.

Muszę Was też przeprosić za moją słabą aktywność komiksową :<
Nie jestem pewna, czemu tak się zbiesiłam w maju, ale uprzedzam Was lojalnie, że w czerwcu raczej lepiej nie będzie, a to przez sesję i magisterkę, niestety. Bardziej się w sumie zajęłam nowym kontem na Instagramie, które założyłam dla..
NO WŁAŚNIE, NIE POCHWALIŁAM SIĘ CHYBA ŻE MAMY PIĄTEGO PSA????
Zapraszam na Insta Blond Jamnika o imieniu Frida :D

W temacie przechwałek, pragnę napomknąć o tym, że wreszcie ogarnęłam żopsko i idę zrobić ten tatuaż. Dostałam błogosławieństwo od Mamy (choć nawet bez tego bym zrobiła, jednak fakt jego posiadania bardzo mnie cieszy, bo nie lubię robić rzeczy w sporze z nią) oraz STÓWĘ, więc w sumie przyłożyła się do czegoś, czego tak bardzo nie chciała :'D kochana jest.

A poza tym proszę sobie wejść na stronę główną naszego ukochanego Flyin' Tiger Copenhagen i zjechać na sam dół na zdjęcia. NO, KTO SIĘ TAM SZCZERZY Z JABŁUSZKIEM, NO KTO? :DD
https://flyingtiger.com

Właściwie to wszystko, co mogłabym mieć do powiedzenia na koniec miesiąca :D żyjcie, kochajcie się, upajajcie się pięknem świata, ciepłem, słońcem, naturą, fruwającymi nad głową jaskółkami i wszystkim, czym tylko da się upajać, a co jest legalne i nie wpływające negatywnie na innych.
Mam na koniec trochę "Tekstów z Rzyci(a) wziętych"!
Do następnego! <3

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Uczennica: Pożyczy pani klej?
Nauczycielka: Ja nie mam kleju.
Uczennica: No to na co ja mam to przykleić? Śliną czy własną krwią?

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Gerard: Kto ty jesteś? Dzidziunia?
Herbert: NIEEE.
Gerard: A kto?
Herbert: Duży Gekozaur.
Gerard: Eeee tam, niee! Jaki ty gekozaur? SRAKOZAUR. Ty jesteś..
Herbert: DUŻY CHŁOP.

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
 Gerard: Masz ochotę na zapiekanki?
Asia: Tak!
Gerard: Mi też zrobisz?

+++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Herbert: (podczas czytania) Daj, ja pocitam. Powaźnie, pocitam. Citu, citu, bla blabla. Konieć.


23 maja 2017

912. Tostowa radość


Jestem teraz chora i jedyne co mogłam przełknąć, to tosty z masłem.
Tak strasznie chciało mi się tostów.
W sumie nie wiadomo na co jestem chora, ale podejrzewam, że w związku z tymi tostami, to może być jakaś nowa mutacja... nowa jednostka chorobowa..

MAJKOZA DDD:

18 maja 2017

Mój przyjaciel Tobi_5


Ostatnio w Warszawie zamówiliśmy sobie dużą pizzę.
Świętowaliśmy wspólnie wolny wieczór, takie tam.
Tobi chciał z nami.
Oczywiście, Tobi, jesteś naszym przyjacielem. Świętujemy razem.

Ale wara od pizzy.

Tobi posmutniał.

3 maja 2017

29 kwietnia 2017

Szalony ten kwiecień jakiś!


CZEŚĆ I CZOŁEM!
Kończy się kwiecień. Nie mam pojęcia, kiedy to wszystko zleciało.. Mam wrażenie, że jeszcze wczoraj pisałam marcowego żurnala, a tu proszę. Już minęło tyle czasu! I już muszę pisać kolejnego, bo zaraz zacznie się MAJ O:
To CUDOWNE!!!

Ogólnie kwiecień to był najbardziej porąbany miesiąc tego roku. Jak nie w ogóle najbardziej porąbany od baaaardzo dawna. Rozpoczynając od pogody, kiedy to rano temperatura na minusie i trzęsłam się z zimna w drodze do pracy i zamarzałam i w ogóle, przez okno szkoły obserwowałam zaś wszelkie zmiany warunków atmosferycznych, jakie tylko można sobie wyobrazić. Od deszczu, przez total słońce, na gradobiciu kończąc. Ogólnie to pogoda jest popier nienormalna.
MAJU, MASZ BYĆ PIĘKNY I CIEPŁY BO JA CHCĘ NOSIĆ MOJE MILION SUKIENEK, KTÓRE SOBIE KUPIŁAM I DOSTAŁAM I W OGÓLE!!!

...ale najpierw muszę schudnąć |D
troszkę.
Nie to, co w tamtym roku, bo wtedy to 7 kg prawie. W tym roku tylko 2kg.

~~

Odnoszę wrażenie, że w mojej twórczości się ruszyło w tym miesiącu nieco bardziej. Znaczy, no nie miałam takiego zastoju aż, jak mi się zdarzało |D
Nie tylko tutaj na blogu coś robiłam, ale też i portrecik machnęłam.
Jego to możecie na moim starutkim, dobrym, poczciwym dA zobaczyć.
http://bananas878.deviantart.com

Mam nadzieję, że w wakacje to już w ogóle uda mi się nadrobić trochę zaległości komiksowych. Skończę magisterkę (OBY!!!), odpocznę i wreszcie wezmę się w garść.
W końcu jakoś do tego 1000 dobić trzeba :)

~~

Ostatnio miałam najgorszy dzień świata. To był czwartek. To był najgorszy dzień od samego początku do samego końca. Dzieciaki dostawały takiego pierdolc KOTA po prostu, serek wiejski na śniadanie miałam skiśnięty, dziecko mi uciekało po polance i złapałam je tuż przed przejściem dla pieszych i przed samochodem, inne dziecko się z wózkiem wywróciło, a potem to już wszystkie rzucały wszystkim i się rzucały i darły i przeklinały i to był jakiś koszmar. A jak Marcin wyszedł po mnie na przystanek jak wracałam z roboty, to jakiś żul podszedł i powiedział, że jak Marcin się będzie tu kręcił jeszcze to mu mordę obije. Na dodatek wykąpałam jeża i jak chciałam ją zawinąć w ręcznik i ten ręcznik podniosłam to wypadł z niego wielki pająk ;___;
A mama zrobiła mi koktail i też był skiśnięty. I okazało się, że akurat właśnie tego dnia skończyła się melisa w domu.
NO PO PROSTU ....!

Dlatego wieczorem obejrzeliśmy kolejny z odcinków Doctora Who, bo mamy zaległości i jesteśmy ciągle przy 11 Doktorze, i wtryniliśmy całą paczkę paprykowych prażynek.
I było dobrze.

Teraz już gorzej chyba nie będzie xD

~~

Żeby nie przedłużać, przejdę teraz do tego, o czym zdecydowana większość na pewno już wie. W ogóle spora część Internetu już wie, bo jak się okazuje, mój post na Facebooku o tym dotarł do prawie 11 000 osób, a na Instagramie polubiło mi go 900 osób.
Nigdy nie miałam tak dobrych statystyk xD
A mówię oczywiście o tym, że....
Zaręczyłam się z Marcinem :3

Jeeee! WOOHOOOOO! Nareszcie!
<fanfary>

To był najlepszy weekend mojego życia. W dużym skrócie mogę Wam streścić, co też mój Luby przygotował. Jechaliśmy razem na mój zjazd do Warszawy, jak zawsze. Następnie zaciągnął mnie pod Pałac Kultury pod wiarygodnym pretekstem. Po czym wyznał, co miał wyznać, uklęknął pośród tych wszystkich ludzi, drzew i gołębi, aby następnie wyciągnąć z kieszeni TO pudełeczko z TYM pierścionkiem, z "wyjdzieszzamnieczyzostanieszmojążoną" na ustach.
I SAID YES!
Potem zaprowadził mnie do hotelu Intercontinental, gdzie spędziliśmy cudowny czas w 2-osobowym pokoju na 28 piętrze, ze śniadaniem z dostawą do pokoju, z pięknym widokiem na moją ukochaną Warszawę i NAJLEPSZYM NA ŚWIECIE BASENEM NA 43 PIĘTRZE!!!
Kolacja w mojej najulubieńszej restauracji Różanej również była cudna.
W ogóle jestem zachwycona.

Na uczelni też byłam, ale mniej niż zamierzałam i w ogóle głową gdzie indziej.
Teraz to mi nawet wstyd, że w ogóle na tą uczelnię szłam.
Ale na szczęście mój Narzeczony jest wyrozumiały na moje kujoństwo :'D

Jeśli chcecie wiedzieć, to tak, jestem mega szczęśliwa, on twierdzi że też jest, a zatem jesteśmy mega szczęśliwi i nie możemy się doczekać prawdopodobnie września za 2 lata :)
Teraz już tylko musimy zbierać kasę i siły |D

A teraz, zamiast tekstów z rzyci(a) wziętych (nie mam niestety w tym miesiącu) zostawiam Wam kilka zdjęć, ponieważ osobistości z Facebooka stwierdziły, że chcą zobaczyć. No, to dzielę się z Wami :) Mam nadzieję, że nie będziecie za bardzo zawiedzeni |D

21 kwietnia 2017

911. Master of Puppets


CZAS NAJWYŻSZY!
Moi drodzy, przedstawiam Wam Twarz Komiksów.
Karusia.
Ja.

Wyglądam mniej więcej tak.
Doszłam do wniosku, że nie ma sensu dłużej udawać, że nie mam twarzy, skoro ją mam i właściwie dlaczego mielibyście nie wiedzieć jak wygląda ta osoba, która od ... chyba już 10 LAT rysuje dla Was porąbane rzeczy.
Oczywiście 10 lat temu wyglądałam zupełnie inaczej i chwała Bogu, że nie widzieliście mnie wtedy.

Moje cienkopisowe marionetki <3
Mistrz fotoszopa.

Pozdrawiam serdecznie i TAK, ja naprawdę wieszałam ich na nitkach.
Marcin musiał pomóc mi przy robieniu tego zdjęcia |D


PS. Po kliknięciu w fotkę ona się powiększy, więc będzie lepiej widać. Nie chciałam zmniejszać rozmiaru zdjęcia, bo wtedy traci jakość, a ja nie chciałam żeby traciła jakość, a nie umiem inaczej zmniejszać zdjęć :'D