TYM RAZEM MU SIĘ UDAŁO XDDD
Królestwo absurdu, czyli mieszanka Gerardowej psychozy, życiowych (rzyciowych?) sytuacji oraz wieeelu innych dziwactw - zarówno bardzo dużych jak i tych trochę mniejszych.
26 listopada 2015
25 listopada 2015
MJwDZR. Rozdział XVI
Rozdział 16
Słońce narodu.
- BRAWO, BUCZ! – Krzyknęli razem, pełni entuzjazmu,
Arnold i Edek.
- No hura, tylko jak teraz, geniusze, znajdziemy Kaperię? Może nie zwróciliście na to uwagi, ale NIE MA SŁOŃCA. Jest ciemno jak w dupie i nic nie możemy z tym zro..! – Ralf znów nie dokończył, ponieważ nagle Bucz rozbłysnął światłem tak jasnym, że aż rozświetlił cały świat, po czym uniósł się w powietrze i zawisł wysoko nad głowami naszych bohaterów.
- No hura, tylko jak teraz, geniusze, znajdziemy Kaperię? Może nie zwróciliście na to uwagi, ale NIE MA SŁOŃCA. Jest ciemno jak w dupie i nic nie możemy z tym zro..! – Ralf znów nie dokończył, ponieważ nagle Bucz rozbłysnął światłem tak jasnym, że aż rozświetlił cały świat, po czym uniósł się w powietrze i zawisł wysoko nad głowami naszych bohaterów.
- Jaaaaa!!! – Krzyknął zszokowany Arnold.
- O, Bliat! – Dodał do siebie równie zszokowany Ralf.
- Bucz, czy ty wiesz, co się właśnie stało?! Jesteś Słońcem Narodu! Jesteś wybrańcem! – Rzekł entuzjastycznie Edek.
- Wybrańcem-Srańcem, przecież ten ślimor po prostu wpierdzielił Słońce! – Zakrzyknął Ralf, lecz dalsze kontynuowanie tego wywodu przerwała mu pięść, którą poczęstował go między oczy Edek.
- Cicho bądź pokurczu, pozwól przemawiać wybrańcowi. – Rzekł Edek, po czym zwrócił się do Bucza, nie zwracając uwagi na falę wyzwisk Ralfa. – O, Słońce Narodu, kieruj nas do Kaperii, byśmy mogli wyswobodzić naszych pobratymców!
- O, Bliat! – Dodał do siebie równie zszokowany Ralf.
- Bucz, czy ty wiesz, co się właśnie stało?! Jesteś Słońcem Narodu! Jesteś wybrańcem! – Rzekł entuzjastycznie Edek.
- Wybrańcem-Srańcem, przecież ten ślimor po prostu wpierdzielił Słońce! – Zakrzyknął Ralf, lecz dalsze kontynuowanie tego wywodu przerwała mu pięść, którą poczęstował go między oczy Edek.
- Cicho bądź pokurczu, pozwól przemawiać wybrańcowi. – Rzekł Edek, po czym zwrócił się do Bucza, nie zwracając uwagi na falę wyzwisk Ralfa. – O, Słońce Narodu, kieruj nas do Kaperii, byśmy mogli wyswobodzić naszych pobratymców!
Bucz
rozejrzał się po okolicy, następnie milczał przez dłuższą chwilę, po czym
zesmutniał nagle i rzekł:
- Wolałbym mieć rodzinę.
Po tych słowach Buch opadł na ziemię i stracił swój blask. Arnold zaś podszedł do niego i głaszcząc go po oku powiedział:
- Nie martw się, Bucz. My jesteśmy trochę tak jakby twoją rodziną!
Po tych słowach w oku Bucza zakręciła się samotna łza, która przybrała postać ślimaka i wpełzła do ust wzruszonego Bucza.
- Wolałbym mieć rodzinę.
Po tych słowach Buch opadł na ziemię i stracił swój blask. Arnold zaś podszedł do niego i głaszcząc go po oku powiedział:
- Nie martw się, Bucz. My jesteśmy trochę tak jakby twoją rodziną!
Po tych słowach w oku Bucza zakręciła się samotna łza, która przybrała postać ślimaka i wpełzła do ust wzruszonego Bucza.
- JA. Z. WAMI. NIE. WYTRZYMAM!!! – Wycedził przez
zęby Ralf. – JAK, pytam się, JAK KURWA mamy odnaleźć Kaperię bez światła? NO
jak, pytam, JAAAK?! JAAaaARGgh!!! – Ralf zawył z bólu, gdy oślepił go blask
oczu Bucza, które, niczym dwa reflektory, oświetlały teraz znaczną część
otoczenia. – Ty pieprzony glucie, zaraz oduczę cię podnosić rękę na Kaszalota! –
Wydarł się Ralf, po czym rzucił się na ślimaka.
Nagle dziką furię żółwia rozgromił Arnold swoim krzykiem:
- PATRZCIE TAM! – Pokazał swoim małym, grubiutkim paluszkiem w stronę wielkiego budynku.
- No i na co mamy patrzeć, grubasie? Zwykły robotniczy familok, nic więcej. – Odparł Ralf, wciąż wściekły na Bucza.
- Nie, nie! Spójrz na napis na ścianie! – Krzyczał rozradowany Arnold.
Nagle dziką furię żółwia rozgromił Arnold swoim krzykiem:
- PATRZCIE TAM! – Pokazał swoim małym, grubiutkim paluszkiem w stronę wielkiego budynku.
- No i na co mamy patrzeć, grubasie? Zwykły robotniczy familok, nic więcej. – Odparł Ralf, wciąż wściekły na Bucza.
- Nie, nie! Spójrz na napis na ścianie! – Krzyczał rozradowany Arnold.
Na
szczycie budynku wielkimi literami został umieszczony napis, który był zapewne
nazwą tejże placówki.
- TO KAPERIA! – Krzyknął Edek, równie uradowany co Arnold.
- Nnnnno, kurwa. Nareszcie! – Westchnął z ulgą Ralf. – Dalej, towarzysze! Do celu naszej wędrówki, biegiem! URRAAAA!
Po tym rozkazie cała czwórka ruszyła biegiem w stronę Kaperii.
- TO KAPERIA! – Krzyknął Edek, równie uradowany co Arnold.
- Nnnnno, kurwa. Nareszcie! – Westchnął z ulgą Ralf. – Dalej, towarzysze! Do celu naszej wędrówki, biegiem! URRAAAA!
Po tym rozkazie cała czwórka ruszyła biegiem w stronę Kaperii.
22 listopada 2015
Z rzyci(a) wzięte_303
Przygotujcie się na to, że teraz większość tego, co będę wstawiać, to będą komiksy "Z rzyci(a)".
A to dlatego, że skończyły mi się wszystkie czarne cienkopisy i siedzę przykuta chorobą (znowu) do domu, a zatem nie będę miała kiedy kupić nowych :<
No, tak czy siak...
GERARDZIK! :D
11 listopada 2015
887. Z kart historii_17
Jeśli stęskniliście się za serią "Z kart historii", to mam dla Was dobrą wiadomość - planuję jeszcze dwie części, które mogłabym równocześnie nazwać serią w serii: "Rozbiory Polski" |D
Natchnął mnie dzisiejszy dzień, mam nadzieję, że wszyscy pamiętają:
11 listopada - Święto Niepodległości !
Obchodźmy ten dzień z szacunkiem, a nie wieszając psy na naszym kraju, na ludziach i na wszystkim co się da. Błagam.
Z pozdrowieniami! ♥
4 listopada 2015
19 października 2015
MJwDZR. Rozdział XV.
Rozdział 15
Pułapka!
Przyjaciele
frunęli przez odmęty piekielnej kanalizacji ciasno owinięci oczami Bucza,
obijając się co chwilę o jakieś gówniane batony czy też szczątki innych
nieszczęśników, na próżno usiłujących wyrwać się z Piekła Proletariatu. Podróż
ta odbywała się przy akompaniamencie siarczystych wyklinań Ralfa i bulgotu
rzygów Arnolda, jednak Ślimak niestrudzenie parł do przodu, kierowany
komunikatami ze strony Ubeka Edka:
- Za pięć. Metrów. Lekko w lewo. Uwaga – gówniany obiekt
za 10 metrów. Skręć. W prawo. Lekko w lewo. Za. 15. Metrów. Skręć. Prosto.
Dzięki
temu już niebawem ujrzeli upragnione światełko w gównianym tunelu.
- Nareszcie WOLNOŚĆ!!! – Wykrzyczał Ralf, kiedy radośnie
zbliżyli się do ujścia. Jednak nie spodziewali się tego, co czekało tam na
nich.
- O NIE! TO PUŁAPKA! Bucz, haaamuuuuj! – Krzyczał Edek,
lecz było już za późno. Rozpędzony Bucz wpadł prosto w łapska Słogotowa,
szczerzącego się do nich na wylocie z Piekielnego Kibla.
- Panie towarzyszu Słogotow, przecież my nie
jesteśmy wrogami.. – Zaczął nieśmiało Arnold. – My chcieliśmy tylko znaleźć..
W
tym momencie jednak Ralf zaczął potwornie zwijać się, jęczeć i wybałuszać oczy
śliniąc się. W końcu wykrzyczał:
- Już dłużej nie wytrzymammm!!! O, wielki jak
słońce, świecący jaśniejący nam panujący Słogotowie, weź pokaż nam tę Kaperię,
bo czuję że skonam, jeśli moje oczy nie ujrzą tego wspaniałego dzieła ku chwale
mateczki naszej Rosji! A jak skonam, to będę niepridatny, a chyba szkoda, żeby
porządny kaszalot tak się zmarnował, da? – Po skończeniu tegoż dramatycznego
monologu Ralf opadł bez sił, a Słogotow zmarszczył brew w zamyśleniu nad
wybrykiem tego małego pokracznego samozwańczego Kaszalota w dziwnie znajomej
czapce..
Wykorzystując
moment nieuwagi łotra, Bucz wzniósł się ku niebiosom i UGRYZŁ Słogotowa prosto w
jego zmarszczoną brew, z bojowym okrzykiem na ślimaczych ustach, co sprawiło,
że ten zaskowyczał żałośnie, puszczając przyjaciół wolno.
- POŻAŁUJECIE TEGO, ROBACZYWE TRUCHŁA!!! –
wrzeszczało Słońce głosem wszystkich wrzasków, z Buczem uczepionym u brwi,
dopóki ten nie wciągnął go w swoją skorupę.
Zapanował mrok.
16 października 2015
Z rzyci(a) wzięte_301
MÓWIŁAM! Mówiłam Wam o nich!
Nasza szkoła jest podzielona na dwie części - podstawówkę i gimnazjum. Ja osobiście przesiaduję na tej pierwszej, jednak bywają momenty, kiedy los każe mi zawędrować na tą drugą, MROCZNĄ stronę szkoły XD
Gimbaza mnie przerasta. Wielkie chłopy. Wielkie, niewyżyte chłopy.
Szkoda, że wzięcie w szkole mam dopiero wtedy, kiedy już nie powinnam (I NIE CHCĘ) go mieć.
Nawet nie wiecie jacy byli zawiedzeni :<
Subskrybuj:
Posty (Atom)







